
Po teście szybkiego modelu Mode Pro trafiło do nas skrzydło skonstruowane na zupełnie inne warunki. North Loft Pro powstał z myślą o pływaniu przy bardzo słabym i słabym wietrze, kiedy większość standardowych wingów wymaga już intensywnego pompowania lub po prostu nie pozwala wystartować do lotu. To konstrukcja nastawiona przede wszystkim na maksymalną efektywność dolnego zakresu wiatrowego, a nie rekordową prędkość czy sportowy charakter.
Loft Pro wykorzystuje ten sam zestaw zaawansowanych materiałów, który znamy z innych modeli serii Pro. Szkielet wykonano z materiału N-Weave45, a wewnątrz całej tuby głównej zastosowano taśmy Carbon UDi zwiększające sztywność konstrukcji. Producentowi udało się jednocześnie zmniejszyć średnicę krawędzi natarcia, ograniczając opory aerodynamiczne bez utraty sztywności całego skrzydła.
Największą różnicą względem modeli przeznaczonych na średni i silniejszy wiatr jest znacznie głębszy profil. To właśnie on odpowiada za bardzo wydajne generowanie ciągu już przy minimalnej sile wiatru. Skrzydło ma również bardziej kompaktowy obrys z mocno zagiętymi końcówkami, co ogranicza ryzyko zahaczenia o wodę podczas pompowania i wykonywania manewrów.

W modeli na sezon 2025 zastosowano radialny układ paneli poszycia z elementami rozprowadzającymi obciążenia, dzięki czemu materiał canopy ma utrzymywać stabilniejszy profil przy mniejszych odkształceniach. Charakterystycznym elementem pozostaje system ShiftLock, umożliwiający montaż karbonowego bomu lub dwóch uchwytów w dowolnym miejscu tuby poprzecznej. Skrzydło sprzedawane jest bez uchwytów – użytkownik sam wybiera konfigurację najlepiej odpowiadającą jego preferencjom.
Podobnie jak w modelu Mode Pro, montaż bomu jest bardzo prosty. Wsuwa się go w modułowe prowadnice ShiftLock znajdujące się na tubie poprzecznej, ustawia odpowiednią pozycję i blokuje dwiema śrubami. W przypadku długiego bomu możliwość jego przesuwania nie ma większego znaczenia, ponieważ optymalne położenie jest praktycznie jedno. Znacznie większą swobodę daje natomiast konfiguracja z dwoma uchwytami, których rozstaw można precyzyjnie dopasować do własnych preferencji.
Do zestawu producent dołącza leash na nadgarstek, worek transportowy, zestaw naprawczy oraz klucz Sonar T40. Skrzydło wykorzystuje dwa połączone zawory HyperFlow, dzięki którym można napompować całość z jednego miejsca lub – po zamknięciu przewodu – ustawić inne ciśnienie w tubie głównej i poprzecznej.
Wrażenia na wodzie
Podczas testu korzystałem z pompowanej deski North Seek Air o pojemności 78 litrów oraz foila North Sonar MA V2 1050. Nie jest to zestaw typowo słabowiatrowy, szczególnie sama deska, dlatego byłem ciekaw, czy Loft Pro rzeczywiście pozwoli znacząco obniżyć próg startu do lotu.
Już pierwsza próba dała odpowiedź. Przy pierwszym niewielkim szkwale deska oderwała się od wody znacznie szybciej, niż się spodziewałem, co zakończyło się efektowną kąpielą. Cóż, byłem przygotowany na zdecydowanie dłuższe pompowanie… Mając na uwadze, jak dużą moc potrafi wygenerować to skrzydło, kolejne starty przebiegały już bez problemów.
Największą zaletą Loft Pro jest właśnie jego dolny zakres. Podczas pompowania wyraźnie czuć, jak każdy ruch skrzydłem przekłada się na stopniowe unoszenie całego zestawu. To zupełnie inne odczucie niż na skrzydłach 5.0 czy nawet 6.0 m². Głęboki profil bardzo skutecznie wykorzystuje nawet niewielkie podmuchy, a energia oddawana jest płynnie i bez gwałtownych szarpnięć. Skrzydło nie wyrywa z rąk, lecz buduje równomierny ciąg, który pozwala spokojnie rozpędzić zestaw do startu.
Ciekawym wrażeniem jest także charakter pracy poszycia. Materiał sprawia wrażenie nieco bardziej elastycznego niż w skrzydłach nastawionych na silniejszy wiatr. Nie oznacza to utraty napięcia czy pojawiania się fałd, ale podczas pracy skrzydła wyraźnie czuć, że canopy delikatnie „oddycha”, przypominając pod tym względem klasyczne żagle windsurfingowe wykonane z dacronu. W praktyce przekłada się to na bardzo płynne oddawanie mocy.
Po ustabilizowaniu lotu Loft Pro prowadzi się spokojnie i przewidywalnie. Rozkład siły na obu dłoniach jest bardzo równomierny, dzięki czemu skrzydło nie wymaga ciągłego korygowania chwytu przy zmieniającej się sile wiatru. Charakter prowadzenia zdecydowanie bardziej przypomina komfortowy freeride niż sportowe skrzydło nastawione na maksymalne osiągi.
Pod wiatr Loft Pro radzi sobie poprawnie, choć nie jest to jego najmocniejsza strona. Głęboki profil i przeznaczenie do pływania przy minimalnym wietrze sprawiają, że bardziej smukłe modele przeznaczone na silniejszy wiatr pozwalają płynąć nieco ostrzej. Tutaj priorytetem jest jak najwcześniejsze wejście na foila i pod tym względem konstrukcja spełnia swoje zadanie.
Mimo dużej powierzchni skrzydło nie sprawia wrażenia przesadnie ciężkiego. Oczywiście siedmiometrowy wing zawsze będzie wyraźnie masywniejszy od modeli 4 czy 5 m², jednak zastosowanie nowoczesnych materiałów pozwoliło zachować rozsądny kompromis pomiędzy wagą, sztywnością i trwałością.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie manewry. Dotychczas duże skrzydła często sprawiały mi drobne problemy podczas zwrotów przy bardzo słabym wietrze. Szczególnie na początku, zanim nie dopracowałem odpowiedniej techniki obchodzenia się z takim słabowiatrowym wingiem. Loft Pro zachowywał się inaczej. Kluczową rolę odegrał tutaj karbonowy bom. W czasie zwrotu mogłem płynnie przesunąć przednią rękę dokładnie tam, gdzie w danym momencie potrzebowałem najlepszego wyważenia skrzydła. Dzięki temu wing pozostawał praktycznie neutralny względem wiatru i nie opadał końcówką do wody, jak często zdarza się w konstrukcjach wyposażonych wyłącznie w dwa uchwyty. Pierwszy raz na skrzydle tej wielkości wykonywałem płynne zwroty z utrzymaniem lotu praktycznie bez problemu już od początkowych manewrów.
Projekt końcówek również spełnia swoje zadanie. Podczas całej sesji zdarzyło mi się zahaczyć nimi o wodę zaledwie dwa, trzy razy. Charakterystyczne załamanie końcówek wyraźnie ogranicza ryzyko takich kontaktów.
Podczas testu wiatr chwilami wzrastał do około 12 węzłów. W górnym zakresie Loft Pro zachowywał pełną kontrolę. Skrzydło samo delikatnie otwierało profil, przechodząc w bardziej neutralną pozycję, dzięki czemu nie pojawiało się nieprzyjemne szarpanie ani nagły wzrost siły na rękach.
Podsumowanie
North Loft Pro nie próbuje być skrzydłem uniwersalnym. To konstrukcja wyraźnie podporządkowana jednemu celowi – umożliwić pływanie wtedy, gdy większość standardowych wingów pozostaje jeszcze na plaży. Dla osób pływających głównie na akwenach śródlądowych lub często trafiających na słaby wiatr może okazać się bardzo interesującym uzupełnieniem quivera. Szczególnie wtedy, gdy zależy im nie tylko na łatwiejszym starcie do lotu, ale również na zachowaniu komfortowych i zaskakująco łatwych manewrów mimo dużej powierzchni skrzydła.
Sprzęt do testu udostępnił sklep Hydrosfera.pl.













