Aktualności

North wchodzi na rynek desek

Podczas zawodów California Windsurf Cup na niemieckiej wyspie Sylt po raz pierwszy można było zobaczyć nową deskę marki North. To właśnie na niej Vincent Langer wywalczył trzecie miejsce, a zdjęcia z regat błyskawicznie obiegły media społecznościowe. Uwagę zwrócił nie tylko wynik utytułowanego Niemca, ale przede wszystkim sama deska z logotypem Northa – marki, która do tej pory nie miała w swojej ofercie żadnego modelu windsurfingowego.

Jeszcze zanim producent zdążył oficjalnie zaprezentować nową konstrukcję, w internecie rozgorzała dyskusja. Kilku windsurferów od razu zauważyło podobieństwo do desek Phantoma i zaczęło zadawać pytanie: czy North stworzył własny projekt, czy po prostu przejął konstrukcję francuskiej marki?

Choć North od kilku sezonów konsekwentnie rozwija ofertę żagli, foili i osprzętu, do tej pory nie miał w katalogu własnych desek windsurfingowych. Ich pojawienie się jest jednak naturalną konsekwencją zmian, które w ostatnich kilkunastu miesiącach zaszły wokół marki Phantom. Francuski producent, znany przede wszystkim z desek slalomowych i foilowych, zakończył działalność w dotychczasowej formie. Jednocześnie część osób odpowiedzialnych za rozwój sprzętu przeszła do Northa. Do zespołu dołączył między innymi założyciel Phantom Alex Udin, a wcześniej z marką związał się również jeden z najlepszych zawodników świata, Pierre Mortefon. To właśnie dlatego pierwsza deska Northa od razu wzbudziła skojarzenia z konstrukcjami Phantoma.

Nie tylko nowa grafika

W mediach społecznościowych szybko pojawiły się komentarze, że nowy North to jedynie „Phantom z innym logo”. Rzeczywiście, podobieństwo nie jest przypadkowe, ale określenie „rebranding” wydaje się zbyt dużym uproszczeniem.

North nie stworzył działu projektowego od zera. Zamiast tego postawił na ludzi, którzy przez lata rozwijali konstrukcje Phantoma. Wraz z nimi do marki trafiło doświadczenie, wiedza i rozwiązania techniczne, dlatego nową deskę można traktować raczej jako kontynuację dobrze znanego projektu niż jego kopię. Osoby związane wcześniej z Phantomem podkreślają zresztą, że konstrukcja została rozwinięta i dostosowana do dalszych planów marki.

Z perspektywy producenta trudno się temu dziwić. Rozwój nowoczesnej deski slalomowej lub foilowej pochłania ogromne środki i wymaga wielu sezonów testów. Przejęcie doświadczonego zespołu pozwala skrócić tę drogę i znacznie szybciej zbudować kompletną ofertę.

Od premiery deski do kondycja windsurfingu

Co ciekawe, sama konstrukcja szybko zeszła na drugi plan i stała się zalążkiem szerszej dyskusji o kondycji całego rynku windsurfingowego. Część windsurferów stawia pytania o przyszłość mniejszych producentów i coraz częstsze przejmowanie ich przez większe marki. Dla jednych to nieunikniona konsekwencja kurczącego się rynku i rosnących kosztów projektowania sprzętu. Inni zwracają uwagę, że dzięki takim ruchom wartościowe projekty nie znikają wraz z marką, lecz mogą być dalej rozwijane przez firmy dysponujące większym zapleczem technicznym i finansowym.

Historia Northa i Phantoma dobrze wpisuje się w ten trend. Trudno mówić o klasycznym przejęciu konkurenta. Bardziej trafne wydaje się stwierdzenie, że North pozyskał ludzi, ich doświadczenie i dorobek projektowy, aby szybciej zbudować pełną gamę sprzętu pod własnym logo. Efektem jest pierwsza deska z charakterystycznym napisem North, która już przed oficjalną premierą stała się jednym z najgłośniej komentowanych modeli tego sezonu.

Czy okaże się rynkowym sukcesem, pokażą najbliższe miesiące. Już dziś wiadomo jednak, że jej debiut wywołał dyskusję znacznie szerszą niż tylko o nowym modelu. Dla wielu windsurferów stał się pretekstem do rozmowy o tym, w jakim kierunku zmierza cała branża i jak będzie wyglądał rynek sprzętu w najbliższych latach.

Zdjęcia: Ηenning von Jagow https://www.instagram.com/henningvonjagow/

Napisz komentarz

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To Top