
Na kanale YouTube „The Wing Foil Debrief” pojawił się ciekawy wywiad z naszym reprezentantem i wicemistrzem świata, Kamilem Manowieckim. Przeprowadził Lachie White – utytułowany australijski wingfoiler i aktywny zawodnik. Wywiad zarejestrowano tuż po zakończeniu mistrzostw Nowej Zelandii w Wellington, gdzie Kamil triumfował w widowiskowym stylu. Całego wywiadu możecie wysłuchać poniżej, a wcześniej przedstawiamy kilka najciekawszych wątków tej blisko półgodzinnej rozmowy.
Lekcja pokory i mentalny reset w Wellington
Rozmowa rozpoczyna się od analizy występu Kamila na NZ Nationals. Choć suche wyniki sugerują dominację Polaka, kulisy walki o złoto były dramatyczne. Kamil przyznał, że początek regat był dla niego „policzkiem” – przez błąd organizacyjno-logistyczny spóźnił się na dwa pierwsze wyścigi, które w dodatku były punktowane podwójnie. W tym momencie jego szanse na podium drastycznie spadły. Manowiecki opowiada Lachiemu o kluczowym zwrocie akcji w swojej głowie: zamiast się poddać, narzucił sobie absolutny rygor i skupienie. Teza Kamila jest jasna – w sporcie na tym poziomie sprzęt jest niemal wyrównany, a o wygranej decyduje umiejętność odcięcia się od rozkojarzenia i czysta determinacja. Polak musiał wygrać niemal wszystkie pozostałe wyścigi, by odrobić straty, co ostatecznie mu się udało.
Trudna droga z iQFoil do wolności Wing Foila
Jeden z najciekawszych fragmentów wywiadu dotyczy przejścia Kamila z profesjonalnego windsurfingu olimpijskiego na wingfoila. Lachie White dopytywał o wagę tej decyzji, a Kamil nie gryzł się w język. Wyjście z systemu szkolenia iQFoil oznaczało dla niego porzucenie ogromnego bezpieczeństwa: finansowania z budżetu państwa, opieki dietetyków, darmowego sprzętu i pensji. Polak postawił wszystko na jedną kartę, wierząc, że wing foil to dyscyplina, która lepiej pasuje do jego warunków fizycznych i daje większą radość z pływania. Kamil wspomina, że przez rok z zazdrością obserwował relacje z zawodów wingowych w mediach społecznościowych, czując, że to jest jego miejsce. Dziś, jako jeden z czołowych zawodników świata, potwierdza, że ryzyko się opłaciło, choć wymagało ogromnej odwagi, by z „etatowego sportowca” stać się niezależnym profesjonalistą.
Od autorskich desek po kontrowersyjne maszty
W rozmowie z Lachiem nie mogło zabraknąć wątków technicznych, które zainteresują każdego sprzętowego „freaka”. Kamil opowiada o swoich deskach marki Attack Boards, które projektuje wspólnie z polskim shaperem. Jego celem jest uzyskanie pozycji, w której ciało jest idealnie zrównoważone, co pozwala oszczędzać energię podczas długich wyścigów. Ciekawym wątkiem jest również debata o masztach stalowych, które pojawiły się jako nowinka technologiczna. Kamil tłumaczy, dlaczego stowarzyszenia klasowe zdecydowały się na ich ograniczenie w zawodach rangi World Cup. Chodzi o uniknięcie drastycznego wzrostu kosztów i wagi sprzętu, co mogłoby zniechęcić młodych zawodników. Polak podkreśla, że wing foil powinien pozostać sportem dostępnym i mobilnym – takim, który można spakować w jedną torbę i polecieć na drugi koniec świata.
Nowa Zelandia jako kuźnia talentów i plany na Europę
Kamil w samych superlatywach wypowiada się o poziomie sportowym w Nowej Zelandii. Przyznaje, że był zszokowany widząc ponad 70 zawodników na linii startu, w tym ogromną grupę juniorów, którzy prędkością nie ustępowali światowej czołówce. Według niego ten kraj, obok Francji, Włoch i Polski, staje się globalnym centrum rozwoju tej dyscypliny. Wywiad kończy się zapowiedzią kolejnych startów – Kamil prosto z Wellington udał się do Neapolu na mistrzostwa Europy.
Zachęcamy do obejrzenia pełnego materiału na kanale „The Wing Foil Debrief”, aby poczuć klimat tej profesjonalnej, a zarazem kumpelskiej rozmowy dwóch pasjonatów wingfolia.