2010-02-13 20:19, ~Leszek Gadacz

W kamizelce czy bez ?


Obserwując żeglarzy na deskach widzimy, że część z nich pływa w kamizelkach a część bez. Jak to wygląda w świetle przepisów obowiązujących na naszych wodach?

Zgodnie z nimi statki turystyczne i sportowe do jakich jest zaliczona deska z żaglem (?) "muszą być wyposażone w środki ratunkowe". Jako środek ratunkowy może być stosowana kamizelka asekuracyjna. Ponadto przepisy mówią, że "środki ratunkowe muszą być tak rozmieszczone, aby w każdej chwili były gotowe do użycia".

Co to oznacza w przypadku deski? Tutaj interpretacja nie jest już całkowicie jednoznaczna. Wiemy że kamizelka ma być - ale gdzie? W zasadzie mamy do wyboru dwie możliwości: albo ją na siebie włożyć albo przymocować do bomu czy innej części osprzętu. Ta druga opcja z pewnością jest gorsza od pierwszej. Co przemawia za takim stwierdzeniem?

-> kamizelka przymocowana do pędnika lub kadłuba z pewnością nie ułatwia żeglowania, nie mówiąc już o walorach estetycznych tego rozwiązania. Chociaż czasem takie rozwiązanie można zastosować - np. jak zgubimy statecznik a dopłynąć do brzegu trzeba.

-> czasami (oby jak najrzadziej) dochodzi do sytuacji, gdy bądĽ to na skutek doznanego urazu lub przeciążenia organizmu tracimy możliwość utrzymania się o własnych siłach na powierzchni lub stracimy przytomność. W przypadku jednostki pływającej jednoosobowej (tandemy nie są u nas zbyt popularne) nie będzie miał kto nas w nią ubrać.

-> kamizelka bywa także pomocna w mniej dramatycznych okolicznościach - osobom rozpoczynającym naukę żeglowania, które często zmieniają środowisko z podwodnego na nadwodne, znacznie ułatwi, dzięki swojej wyporności, wdrapywanie się na deskę.

-> bardziej zaawansowanym, którzy próbują startować z wody, dodatkowa wyporność pomoże w odklejaniu pędnika i utrzymywaniu go we właściwej pozycji przed wejściem na deskę.

-> pływający przy naprawdę silnym wietrze i na zafalowanym akwenie są narażeni w momencie upadku przy dużej prędkości na mocne uderzenie tułowiem w bom, maszt lub kadłub. Kamizelka może w znacznym stopniu zamortyzować uderzenie i ochronić nasze żebra.

-> w chłodne dni, (których niestety, jest sporo w naszym klimacie ) dodatkowo pełni funkcję termoizolacyjną.

-> na koniec argument trudny do odparcia - są akweny, gdzie pływanie w kamizelce jest bezwzględnie wymagane. Tak jest np. na jeziorze Garda we Włoszech. Miejscowa policja potrafi podpłynąć do "nieposłusznego" deskarza i odcholować go na brzeg nakładając przy okazji sporą karę.

Często w rozmowach na ten temat padają argumenty, że w kamizelce pływa się niewygodnie, że krępuje ruchy lub ociera skórę, a dodatnią wyporność i tak zapewni pianka. Nie są to stwierdzenia w pełni prawdziwe. Owszem, pianka jest w stanie zapewnić dodatnią pływalność, ale nie gwarantuje właściwego ułożenia ciała na wodzie. Przeważnie jej wypór jest największy w okolicach bioder w związku z czym osoba leżąca bezwładnie ma zanurzoną głowę a na powierzchni znajduje się dolna część tułowia, wypychana dodatkowo przez pas trapezu. Tak samo niewygody związane ze stosowaniem kamizelki nie są zbyt dolegliwe, pod warunkiem, że poprawnie ją dobierzemy. Jakimi zasadami należy kierować się przy dopasowywaniu kamizelki będzie można przeczytać w kolejnym artykule.

Podsumowując, można powiedzieć że z kamizelką jest tak jak z pasami bezpieczeństwa w samochodzie - nikt nie przepada za ich stosowaniem, niezbyt często się przydają, ale każdy rozsądny kierowca je zapina.

Podobne artykuły:

Wasze komentarze

Dodaj swój komentarz
Taaaaak zdecydowanie sie zgadzam! Nie powiem, ze sie dopiero ucze, a mimo to kamizelke mam zawsze na sobie!
<br />
A co jesli nawet nam nic sie nie stanie? jesli deska jest juz zatopiona,( chyba raczej zadko sie to zdaza-ale zdaza!) to co? czego chcemy sie chwycic? na kamizelce mozna zawsze jakis czes sobie polezec-odpoczac a bez niej.... DNO
<br />
Takze bardzo osobiscie Wam radze! to na prawde az tak nie krepuje ruchow... ale lepiej plywac z "kapokiem" przez cale zycie, anizeli poleciec ze 3 razy a potem skonczyc raz na zawsze!
<br />

<br />
PS co do Jeziora Garda to ani razu nie widzialem Carrabinieri w akcji opisanej powyzej, niemniej Racja jest, ze w kazdym porcie, czy to zeglarskim, czy tez deskarski- wlasciciel Wam powie, zeby lepiej ubrac kapok!
<br />
Z opowiesci slyszalem, ze naprawde kilka takich przypadkow juz bylo!!!I to nie jest Zart!
<br />
Jednak kto nie chce- nie jestesmy sowami go zmusic, ale jesli sie przekona raz na wlasnej skorze, co to jest np. polamane zebro- zastosuje sie do powyzszej dobrej rady: WLOZCIE KAPOKI!!!
~Donaldus | 03.01.2002

Pomimo swoich niezaprzeczalnych zalet, sa sytuacje kiedy zalozenie kamizelki moze wrecz zwiekszyc ryzyko urazu - jak chocby podczas zabawy na morskich falach. Ale nawet na spokojnym jeziorze gdy nie nauczymy sie najpierw odruchu, by po upadku do wody oslaniac glowe rekoma, utrzymujaca na powierzchni wody kamizalka wystawia nas na zebranie solidnego ciosu masztem. Widzialem juz pare takich wypadkow, natomiast nie przypominam sobie aby ktos wpadl w powazne klopoty tylko dlatego, ze nie zalozyl kamizelki. Nie neguje jej potrzeby i przydatnosci, ale wg mnie nie jest to srodek wydatnie zwiekszajacy bezpieczenstwo, raczej komfort w trakcie nauki.
~Krzysztof Mruk | 04.01.2002

Ja zacząłem pływać w kamizelce kiedy zrobiłem katapę i pięknym łukiem wylądowałem głową tuż obok dziobu deski. Niewiele brakowało a bym przywalił. Jak sobie wyobraziłem że po mocnym uderzeniu można stracić przytomność to ... zacząłem pływać w kamizelce. Nie przeczę że ma ona wiele wad o których Krzysiek napisał . Trudniej jest się też wydostać spod żagla jak człowieka przykryje. Ale doszłem do wniosku że z dwojga złego lepiej dostac masztem niż się np. utopić. I tym pesymistycznym akcentem...
~Robert | 04.01.2002

A ja się nie zgadzam z autorem w/w artykułu:
<br />
1.Trapezy wave mają wystarczającą wyporność by utrzymać deskarza na powierzchni wody.
<br />
2. Nawet niewielkie w rozmiarze kamizelki bardzo krępują ruchy co jest bardzo niebezpieczne szczególnie przy dynamicznym pływaniu.
<br />
Wszystkich pływających w ciepłych bucikach i kamizelkch serdecznie pozdrawiam :)
~Skrenti | 04.01.2002

Tu kolege Skrentiego poniosla lekko fantazja - zaden trapez nie ma wypornosci pozwalajacej na utrzymanie czlowieka w bezpiecznej pozycji na wodzie. Nawet kamizelki asekuracyjne nie spelniaja w 100% takiej roli (do tego sluza kapoki czy kamizelki ratunkowe). I ostatnia sprawa - dobrze dobrana kamizelka nie sprawia wiekszego klopotu, chyba ze kolega myli stary kapok z omegi z nowoczesna kamizelka asekuracyjna szyta na potrzeby windsurfingu.
~Krzysztof Mruk | 04.01.2002

Tak i jeszcze raz tak.Dobra kamizelka wcale nie krępuje ruchów a naprawdę sprawia,że na wodzie czujesz się bezpieczny. Kiedyś pływałem bardzo długo i zrobiło mi się strasznie zimno(letnia pianka).Po upadku kiedy chciałem wejść na dechę złapał mnie skurcz (bolało strasznie). Byłem bez trapezu i upadłem tak dziwnie ,że deska kawałek odpłynęła (nie mogłem jej dosięgnąć),gdyby nie kamizelka miałbym niezłego pietra.
~Kodam | 06.01.2002

WITAM!
<br />
Rozum mówi mi, stosuj kamizelkę. Strzeżonego Bóg strzeże!
<br />
Kiedyś Ľle skończysz... Co prawda pływam jak ryba, ale mówią: Do czasu dzban wodę nosi...
<br />
No i co? Ano, kamizelki nie stosuję. Mam, oczywiście, a jakże. Kupiłem gdy uderzyłem głową o deskę i zawirowało mi coś na kształt świetlnych gwiazdek, ale nadal nie używam.
<br />
Ona, ta kamizzzzzelka, mnie krępuję. Starałem się wytłumaczyć to logicznie. Ukułem na własną wygodę takie oto wytłumaczenie:
<br />
Otóż, jeżeli koniowi narzucić chomąto, od początku właśnie, to się... przyzwyczai. Ale jeżeli kilka lat latał na fali jak wolny mustang, to trudno mu włożyć tę kamizzzzzelkę.
~Krzysztof z Ostro | 10.01.2002

Sprawa jest banalnie prosta. Pływam (wpław) nieĽle, i kiedy zacząłem stawiać pierwsze kroki na desce (woda-deska-woda-woda-woda-deska-woda-woda-woda...) kamizelki nie używałem (bo faktycznie krępowała ruchy a pewna wyporność pianki wystarczyła). Potem, kiedy przyszły ślizgi (i pływanie na zafalowanym jeziorze przy silniejszym wietrze) to zacząłem się zastanawiać.
<br />
Kamizelkę kupiłem kiedy urodziło mi się dziecko. Jakoś zmienił mi się pogląd na życie (zresztą wtedy zacząłem zdecydowanie wolniej jeĽdzić autem).
<br />
Teraz w kamizelce przy silniejszym i porywistym wietrze oraz falach pływam zawsze.
<br />
Pozdrowienia
~KubaP | 02.07.2002

Kiedyś katapa wystrzeliła mnie pionowo do góry.Spadłem mostkiem na dziób deski.Były problemy z odychaniem i z żebrami. Od tamtego czasu pływam w kamizelce i nie odczuwam dyskomfortu - specjalnie szukałem takiej która nie krępuje ruchów i znalazłem.
~Pawellos | 23.07.2003

to fakt lepiej mieć kamizelkę niż nie, ale gdy ostatnio po "glebie" musialem wplaw ścigać deskę, której niestety nie przywiązalem do pędnika to w kamizelce nie dogonilbym jej. nie mniej jednak to brak polączenia deski z pędnikiem byl blędem a nie ewentualna kamizelka.

To moj drugi sezon na desce. zaczynalem z kamizelka, i wcale mi ona nie krepuje ruchow, nie liczac wypadku kiedy cos musialem niefortunnie zahaczyc , ze zerwalem rzep :D i kamizelke mialem na glowie :D ale ja być zdolny, potrafic tez zrobic tak katapulte ze wygiac hak :D a teraz chwilowo nie plywalem w kamizelce. W padzierniku to juz trzeba bedzie, bo cieplej jest :) a ten Kolega ktory pozdrawia kogos w cieplych bucikach, to chyba nie plywal w listopadzie w zatoce, cieple buciki? ciekawe czy mu sie kiedys skonczyl wiatr jak temp wody i pow po 7 stopni :D cieple buciki + skarpety neoprenowe :)albo nie masz stop. gorzej z partiami kroczowymi :D moze tez jest cos neoprenowego ? :DDDDDDDD
~sobol | 27.09.2003

Dobrze, że wielcy ludzie się marwią o stado baranów. Kamizelkę należałoby wymagać pod karą konfiskaty sprzętu(razem z autem, które go przywiozło), bo kamizelka poprawia bezpieczeństwo. Ale w zasadzie, to jeszcze bardziej poprawi bezpieczeństwo zakaz pływania na desce ! To jest myśl godna rozważenia.
~...or | 01.08.2007

Katalog sprzętu

Spoty

Planujesz wyjazd na deskę? W naszej bazie znajdziesz atrakcyjne miejsca.