Krzysiek 2012-02-15 11:43, Krzysiek

Mistrzostwa Polski w Windsurfingu Zimowym




Długo musieliśmy czekać na sezon lodowy, ale wreszcie go mamy. Tęgie mrozy w ciągu jednego tygodnia zamieniły nasze akweny wodne w bojerowe tory wyścigowe. Wraz z nadejściem zimy iceboardowy kalendarz regatowy ruszył pełną parą, pierwsze i zarazem najważniejsze zawody sezonu już za nami.

W ubiegły weekend na Zalewie Zegrzyńskim w Nieporęcie, niecałe 30km od Warszawy odbyły się Mistrzostwa Polski w Iceboardingu - Windsurfingu Zimowym. Z Giżycka wyjeżdżaliśmy z nadziejami na medale i w sumie nie przeliczyliśmy się.



Przygotowania do wyjazdu trwały od środowego popołudnia. Ostrzenie, ustawianie, mierzenie i tak prawie przez cały czas bez zmrużenia oka do czwartkowego poranka, kiedy to wreszcie się spakowaliśmy i ruszyliśmy dwoma autami na południe w kierunku Warszawy. Na szczęście droga minęła bez zbędnych przygód i około godziny 13:00 ruszyliśmy testować zegrzyński lód. Tafla była dość równa, wiatr wiał z siłą ok. 4 w skali Beauforta, więc kilkucentymetrowe zaspy zmrożonego śniegu nie utrudniły nam treningu i przeprowadzania testowych wyścigów.



Niestety inaczej było pierwszego dnia regat. W piątek flagi stanęły i nie chciały się ani na chwilę poruszyć. Mimo to sędziowie rozstawili bojki, a zawodnicy wyszli na środek zalewu i po wylosowaniu miejsc startowych oczekiwali pierwszego sygnału. W końcu pojawiły się delikatne podmuchy wiatru, wszyscy w pośpiechu zaczęli się ustawiać na linii startu i odliczać ostatnie sekundy do pierwszego wyścigu Mistrzostw Polski. Nie poszło mi zbyt dobrze, zająłem szóstą pozycję, swoje doświadczenie potwierdził Mariusz Ambroch, który dojechał trzeci. W drugim biegu wiatr towarzyszył nam jedynie na starcie, po trzystu metrach halsówki totalnie zdechło i większą część wyścigu pokonywaliśmy na piechotę. Na nic zdały się prośby i protesty zawodników o odwołanie wyścigu. Oczywiście w normalnej sytuacji nie dopuszczalne jest, aby ktoś podważał decyzję komisji, ale każdy powinien móc złożyć protest, a komisja powinna go rozpatrzeć. Poza tym coś musiało być na rzeczy, ponieważ protestowali praktycznie wszyscy startujący.

Drugi dzień okazał się jeszcze bardziej nerwowy. Sobotnie zmagania odbyły się w zasadzie bez udziału wiatru. Kolejny bieg został puszczony w warunkach poniżej limitu wiatrowego, do tego kierunek wiatru ciągle się zmieniał. Moim zdaniem taka sytuacja na Mistrzostwach jest wręcz niedopuszczalna. Nie chodzi tu nawet o zajmowane miejsca, ale czy ciągnięcie deski za sobą na nogach jest dalej żeglarstwem czy biegiem przełajowym?

Po mecie po prostu nie wytrzymałem i wyraziłem swoje zdanie na temat naszego ścigania Sędziemu Głównemu, po czym wyżyłem się na swoim kasku, wykopując go kilkaset metrów przed siebie. Chwilę później ruszyłem w kierunku portu, bo dalsze ściganie nie miało po prostu sensu. Tak zakończyły się sobotnie zmagania, więcej biegów już nie puszczono.

W niedzielę miało wiać, ale gdy wstaliśmy ujrzeliśmy mgłę i proste słupy dymów ulatujące z kominów-oznaki totalnej flauty. Wreszcie ok. godziny 12:00 flagi się poruszyły, z minuty na minutę mgła rzedniała a wiatr przybierał na sile, choć nadal był dość słaby. Można powiedzieć, że był to pierwszy dzień prawdziwego iceboardingu, bez biegów i podchodów. Od razu można to było zauważyć na wynikach, stawka przetasowała się. Ja dojechałem tego dnia dwukrotnie na trzeciej lokacie, tym samym awansując na trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej. Pierwsze miejsce wywalczył Michał Przybytek, a drugi był Błażej Błażowski, który wygrał w klasyfikacji Juniorów do 21 lat. Ja wśród Juniorów byłem drugi a tuż za mną uplasowali się moi dwaj klubowi koledzy- 3. miejsce Kacper Warzocha (16 lat), 4. miejsce Damian Górski (17 lat). Należą im się szczególne brawa, bo pokonali wielu starszych zawodników. Kolejny medal dla Giżycka i to złoty zgarnęliśmy w kategorii Masters, dzięki Mariuszowi Ambrochowi. Wśród Kobiet Agnieszka Gutkowska wywalczyła Vice-Mistrzostwo kraju, a Martyna Nowicka zajęła 7 pozycję.

A teraz najważniejsze podziękowania dla „giżyckiej ekipy technicznej” w składzie Tadeusz Kozakiewicz, Marek Karawajczyk (12 miejsce w generalce). Bez nich tylu medali mogłoby nie być, bo to oni pożyczyli nam najszybsze płozy, jakimi nasz klub i my prywatnie po prostu nie dysponujemy. Niemniej wielkie słowa uznania dla znajomych z Easy Surf Shopu z Poznania, którzy wysłali mi żagielki, dosłownie szybsze od wiatru - Gaastry Vapor. Tydzień przed regatami na czystym lodzie przy 4-5B udało mi się wykręcić średnią prędkość 79,91 km/h właśnie na Vaporze 7,1.



Pozdrawiam serdecznie
Adam Łożyński POL-295
(UKŻR Niegocin/MBSW Giżycko, Easy Surf Shop)
http://pol295.pl/
Podobne artykuły:

Wasze komentarze

Katalog sprzętu

HOT

Spoty

Planujesz wyjazd na deskę? W naszej bazie znajdziesz atrakcyjne miejsca.